REKLAMA

Data publikacji: 29 gru 2025

„Żyjmy momentami, jakby jutra miało nie być". Ela Dzierżanowska o życiu, poezji i niepełnosprawności

„Żyjmy momentami, jakby jutra miało nie być". Ela Dzierżanowska o życiu, poezji i niepełnosprawności

Ela Dzierżanowska z Pułtuska jest pedagogiem specjalnym, poetką i osobą aktywną społecznie. W jej wypowiedziach nie ma potrzeby udowadniania czegokolwiek ani budowania wizerunku osoby wyjątkowej. Jest za to spokój, uważność i wyraźne przekonanie, że życie, nawet pełne ograniczeń, może mieć sens i głębię. Swoją historię opowiada bez patosu, oddając głos doświadczeniu.

Proszę o krótką biografię. Kim jest dziś Ela Dzierżanowska z Pułtuska?
Jestem pedagogiem specjalnym. Ukończyłam Akademię Pedagogiki Specjalnej, im.
Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Dodatkowo skończyłam Filologię Polską w
Pułtuskiej Akademii Humanistycznej. Staram się przez swoją poezję uwrażliwiać
ludzi na otaczającą nas rzeczywistość, na ulotność chwili i sprawiać ,aby moim
czytelnikom żyło się łatwiej w tej trudnej rzeczywistości.

Jak Pani rodzice poradzili sobie z niepełnosprawnością dziecka i co było dla nich
najtrudniejsze?
O to, trzeba , by było zapytać rodziców. Z mojej perspektywy, wychowanie dziecka z
tak dużą niepełnosprawnością jest za każdym razem ogromnym wyzwaniem. Trzeba
zrównoważyć wysiłki, prowadzące do sprawności fizycznej i rozwój społeczny. To
bardzo trudne zadanie.

Co, patrząc z dzisiejszej perspektywy, dało im siłę, by iść dalej?
Z pewnością jednym z wielu czynników była u mnie niezwykła łatwość przyswajania
wiedzy i chęć rozwoju. Mama, często powtarzała, że gdym nie była tak chętna do
nauki współpracy, dawno, by pozostawiła tę kwestię, nie zmuszając mnie do pracy
ponad siły.

Ukończyła Pani studia. Co było największym wyzwaniem na tej drodze?
Od strony intelektualnej poszczególne zadania nie były dla mnie nigdy problemem.
Schody pojawiły się jednak w kwestii moich umiejętności społecznych. Kiedy po raz
pierwszy stanęłam na progu warszawskiej uczelni. Wówczas uświadomiłam sobie, że
największą trudnością dla mnie, wcale nie będzie nauka, lecz odnalezienie się w tak
dużym skupisku młodych ludzi.

Co dała Pani edukacja, poza wiedzą i dyplomem?
Dzięki wykształceniu zyskałam pewność siebie oraz świadomość swoich zdolności.

Kiedy w Pani życiu pojawiła się poezja i potrzeba zapisywania myśli?
Przez dłuższy czas pisałam do tak zwanej szuflady. Pierwszy wiersz, który ujrzał
światło dzienne, napisałam na potrzeby konkursu, na który zostałam wytypowana.
Boże, jaka ja byłam wtedy wściekła!
Było to w okresie licealnym, dodam tylko jeszcze, że napisałam ten wiersz 15 minut
przed konkursem, podczas mieli swoje wiersze przygotowane w domu. Ja dowiedziałam się o konkursie w ostatniej chwili. W głębi duszy, jestem
perfekcjonistką, więc rzadko robę coś na „łapu capu”. Tymczasem okazało się, że
zajęłam drugie miejsce na 20 uczestników.

Czym jest dla Pani pisanie wierszy i jaką rolę pełni w codziennym życiu?
Dla mnie jest to rodzaj auto terapii i sposób na porządkowanie emocji i myśli. Wbrew
pozorom, gdy jest się osobą z niepełnosprawnością, wyrażanie emocji w poprawny
sposób, stanowi poważny problem. Ludzie pełnosprawni, mogą w sytuacjach
niewygodnych trzasnąć drzwiami i po prostu wyjść. Ja nie mam takich możliwości,
więc uciekam w poezję. Jest to rodzaj wentylu bezpieczeństwa.

O czym opowiada tomik „Pudełko dużych i małych tęsknot”?
Jak sama nazwa mówi, opowiada o tęsknotach, zawiera również przemyślenia
egzystencjalne oraz wynurzenia na temat miłości, która bez względu na stan fizyczny
jest pragnieniem każdego człowieka.

Tytuł naszego wywiadu brzmi „Żyjmy momentami, jakby jutra miało nie być”. Co te
słowa znaczą dla Pani osobiście?
Każdy z nas jest świadomy, że pewne rzeczy w życiu nie zależą od nas. Tak jest też
z momentem śmierci, która może przyjść niespodziewanie. Bez względu na
wszystko, staram się przeżyć każdy dzień jakby miał być ostatnim.

Czy to sposób myślenia, który towarzyszy Pani każdego dnia?
Tak. Jestem osobą wierzącą i uważam, że kochający Bóg pokieruje moim życiem w
najlepszy dla mnie sposób.

Skąd czerpie Pani energię do tak wielu aktywności twórczych i społecznych?
Bez wątpienia z rozmów z ludźmi i wiary w to, że wszystko co nas spotyka ma ukryty
sens.

Angażuje się Pani we wspieranie rodziców osób z niepełnosprawnościami. Skąd
wzięła się ta potrzeba?
Uważam, że rodzice osób z niepełnosprawnością nie mają odpowiedniego wsparcia,
więc pomyślałam, iż ja jako osoba niepełnosprawna Jestem upoważniona do tego
żeby im tego wsparcia udzielać.

Jakie słowa chciałaby Pani im szczególnie przekazać?
Przede wszystkim, chciałabym im przekazać, aby nie zapominali o sobie. Po drugie
uważam, że każde nawet najtrudniejsze wyzwanie może przynieść najsłodsze
owoce, więc nie należy się poddawać.

Prowadzi Pani profil „Za szybą”. Co kryje się za tą nazwą?                                                                                      Ludzie zmagający się z różnego typu niepełnosprawnością, często czują się jak za
szybą.

Dlaczego tak ważne jest mówienie o niepełnosprawności bez litości, ale z empatią
i prawdą?
Nikt nie lubi litości. W mediach jesteśmy przedstawiani albo jako bohaterowie, albo
jako osoby wymagające bezwzględnego wsparcia i nie mające nic do zaoferowania
społeczeństwu. Prawda leży gdzieś pośrodku. Trzeba o tym mówić.

Często mówi Pani, że niepełnosprawność jest darem. Jak rozumie Pani te słowa?
Moja niepełnosprawność wiele mi zabrała, ale również wiele dała na przykład, gdyby
nie moja sytuacja zdrowotna, myślę że nie byłabym tak otwarta na drugiego
człowieka i nie miałabym dla niego tyle czasu.

W jaki sposób ten „dar” wpłynął na Pani spojrzenie na życie i relacje z ludźmi?
Przede wszystkim spowodował to, że nie oceniam ludzi po pozorach. Zanim ocenię
drugiego człowieka, najpierw staram się go poznać.

Jaką rolę w Pani codziennym życiu odgrywa wiara?
Wydaje mi się, że gdyby nie wiara w Boga byłabym zupełnie inną osobą i
znajdowałabym się w innym miejscu swojego życia.

Czy były momenty, w których to właśnie ona dawała Pani największą siłę?
Były to momenty szczególnie dla mnie trudne, w których wydawało mi się, że nie ma
dla mnie ratunku.

Jakie bariery napotyka Pani w codziennym życiu w Pułtusku jako osoba z
niepełnosprawnością?
Chciałabym mieć większy dostęp do kultury, a nie mogę się wybrać nawet do
pułtuskiego kina, ponieważ nie ma tam windy dla niepełnosprawnych.

Co Pani zdaniem powinno się zmienić, by miasto było bardziej dostępne i otwarte?
Uważam, że największe bariery są w ludzkich umysłach. Dopóki ich nie pokonamy to
nawet największe dostosowanie nic nie zmieni.
Często spotykam się z nietypowymi reakcjami na to, jak próbuję żyć samodzielnie, to
znaczy, gdy zaczynam podejmować samodzielne decyzje, dotyczące mojego życia.
Chciałabym, aby było to traktowane normalnie.

Co powiedziałaby Pani osobom z niepełnosprawnością, które obawiają się
realizować swoje marzenia?
Nie poddawajcie się!! Żyjcie dniem dzisiejszym, bo drugiego życia już nie
dostaniecie.

Czego życzy Pani czytelnikom, którzy sięgną po tomik „Pudełko dużych i małych
tęsknot”, dostępny bezpłatnie w Księgarni przy ul.3 Maja u Państwa Beaty i Jacka
Jakubczaków,, w Bibliotece im. Joachima Lelewela, a także w aptece w Ogrodach u
pani Kasi Gniedziejko?
Życzę, aby potrafili czerpać radość z życia, jakiekolwiek by ono nie było. By umieli
cieszyć się każdym dniem i dziękowali Bogu za to co mają.

autor: Mateusz Malinowski

Tagi: #Pułtusk #wywiad #Ela Dzierżanowska #niepełnosprawność #Tomik poezji #Ksiegarnia baszta

Bądź na bieżąco, obserwuj nas na
Google News

REKLAMA

Zobacz także

Komentarze

Dodaj komentarz jako pierwszy

Udostepnij

„Żyjmy momentami, jakby jutra miało nie być". Ela Dzierżanowska o życiu, poezji i niepełnosprawności

„Żyjmy momentami, jakby jutra miało nie być". Ela Dzierżanowska o życiu, poezji i niepełnosprawności