REKLAMA

Data publikacji: 17 kwi 2022

Wyścigi, obleje i strzelanie z fuzji... czyli jak dawniej świętowano na Mazowszu

Wyścigi, obleje i strzelanie z fuzji... czyli jak dawniej świętowano na Mazowszu

Koszyczek, dzielenie się jajkiem, życzenia i śmigus-dyngus. Nikt nie wyobraża sobie świąt bez tych zwyczajów, ale trzeba przyznać, że wielkanocne tradycje są obecnie o wiele bardziej skromne niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Nasi przodkowie obchodzili święta z większym rozmachem...

Zaczynało się ponoć od wieszania śledzia. Przywiązywano go do gałęzi wierzby, żeby w ten sposób symbolicznie ukarać go za morzenie brzuchów przez kilka tygodni. Tak żegnano post.

Oczywiście święta nie mogły odbyć się bez pisanek. W rejonie kurpiowskim koniecznie oklejanych sitowiem i włóczką.

No i wielkanocne baby... ponoć po wystawieniu ich do pieca kobieta nie mogła nawet na chwilę usiąść, żeby ciasto nie opadło. Jeśli w tym roku ciasta nie powyrastały jak należy, może kolejnym razem warto więc wypróbować ten patent ;)

W Wielką Sobotę na Kurpiach przed kościołami palono ogniska, do których wrzucano poświęcone, zniszczone już przedmioty: np. obrazy. Ksiądz świecił ogień, a kobiety zabierały żagiew do domu, by nazajutrz rozpalić nim w piecu.

Niedziela Zmartwychwstania rozpoczynała się hucznie, i to dosłownie. Strzelano na cześć Chrystusa już podczas procesji. W ruch szły strzelby i moździerze. W ten sposób wyrażano radość z powodu zmartwychwstania. Pułtuszczanie do dziś mogą doświadczyć namiastki tego zwyczaju podczas corocznych wystrzałów armatnich przy niektórych kościołach.

A co po rezurekcji? Wyścigi. Ścigano się na poważnie, bo stawka była wysoka. Ten, kto pierwszy dotarł do domu miał zagwarantowane obfite plony i szybko zakończone żniwa. Podobno rywalizacja była tak zacięta, że zdarzały się nawet wypadki.

Po powrocie do domu obchodzono gospodarstwo i skrapiano cały inwentarz wodą święconą.

A co z lanym poniedziałkiem? Dzisiaj jest to nie lada atrakcja dla dzieci, ale kiedyś w oblewaniu uczestniczyli tylko dorośli. Nie była to zresztą jedyna forma zabawy. W Wielkim Tygodniu budowano bowiem wysokie na kilka metrów huśtawki. W poniedziałek wielkanocny należało huśtać się na nich jak najwyżej, by zapewnić sobie pomyślność i... potomstwo.

Źródło: modanamazowsze.pl, rdc.pl

REKLAMA

Bądź na bieżąco, obserwuj nas na
Google News

REKLAMA

Zobacz także

Komentarze

Dodaj komentarz jako pierwszy

Udostepnij

Wyścigi, obleje i strzelanie z fuzji... czyli jak dawniej świętowano na Mazowszu

Wyścigi, obleje i strzelanie z fuzji... czyli jak dawniej świętowano na Mazowszu