REKLAMA

Data publikacji: 20 kwi 2025

Wielkanoc - święta nadziei, życia i radości

Wielkanoc - święta nadziei, życia i radości

Wielkanoc na Kurpiach to nie tylko czas duchowej refleksji, ale również barwnych tradycji, które przetrwały pokolenia. Choć zmieniają się czasy i środki transportu, niektóre zwyczaje – takie jak ściganie się z rezurekcji – są wciąż żywe.

Wielkanoc to jedno z najważniejszych i najbardziej radosnych świąt w tradycji chrześcijańskiej – czas nadziei, odrodzenia i głębokiej symboliki. To moment, w którym przyroda budzi się do życia, a ludzie – niezależnie od miejsca i pokolenia – często nie zdając sobie z tego sprawy, sięgają po zakorzenione w kulturze zwyczaje i obrzędy. Choć sens świąt pozostaje wspólny, sposób ich przeżywania może się różnić – w zależności od regionu, rodzinnej tradycji czy lokalnej historii. To właśnie takie lokalne, barwne rytuały tworzą unikalny krajobraz polskiej Wielkanocy.

REKLAMA

Wielki Post – czas duchowego skupienia i praktycznego umiaru

Radosny czas świętowania Wielkanocy poprzedza okres Wielkiego Postu, który – oprócz głębokiego wymiaru duchowego – miał dawniej również bardzo praktyczne znaczenie. Na wsiach, w tym także na Kurpiach, był to czas przednówka – przełomu zimy i wiosny, gdy kończyły się zapasy, a na nowe plony trzeba było jeszcze poczekać. Naturalnie więc ograniczano jedzenie – rezygnowano z mięsa, tłuszczu, nabiału – co doskonale współgrało z religijnym nakazem postu.

Współcześnie odmawianie sobie określonych pokarmów nie jest jedyną formą postu. Dziś post przeżywamy inaczej. Każdy z nas podchodzi do tego w sposób indywidualny. Przezwyciężane przez nas słabości dotykają różnych codziennych aktywności, a ich pokonywanie ma pomóc w odnalezieniu sensu naszego życia.

Godne Święta – jak to robili Kurpie

Czterdziestodniowy okres postu traktowano jako czas wyciszenia i duchowego przygotowania do przeżywania świąt. Był to okres głęboko nasycony praktykami religijnymi – podobnie jak dziś, szczególne miejsce zajmowały rekolekcje oraz nabożeństwa Drogi Krzyżowej. Liturgia nie kończyła się jednak przy kościelnym ołtarzu – przybierała również rodzinny, sąsiedzki charakter. W niedzielne popołudnia spotykano się w domach, aby wspólnie odśpiewać Gorzkie Żale .

Niezmienna pozostawała też postna surowość – powstrzymywano się od organizowania i udziału w jakichkolwiek zabawach czy weselach. Wyjątek stanowiło tzw. półpoście – przypadające po czterech tygodniach postu. Wtedy to do domostw zaglądały grupy młodych psotników. Do typowych żartów należało wrzucenie do izby garnka wypełnionego popiołem albo hałasowanie przy ścianach chaty. Nie było to jednak zwykłe hałasowanie – uderzano ciężkim przedmiotem, np. kamieniem, a liczba stuknięć odpowiadała liczbie minionych tygodni postu.

„Palma bije, nie zabije. Wielki Dzień za tydzień”

Punktem kulminacyjnym postnego oczekiwania jest Wielki Tydzień, a jego pierwszym dniem – Niedziela Palmowa, jedno z najstarszych świąt chrześcijańskich.

Dziś często kupujemy gotowe palemki, ale dawniej ich przygotowanie było ważnym obowiązkiem gospodyń. Na Kurpiach kobiety zbierały odpowiednie rośliny już jesienią – trawy, owies, suchotniki. Do palemek wplatano również młode, zielone gałązki wierzby, brzozy, porzeczki, a także wiecznie zielone rośliny, takie jak bukszpan czy widłak (dziś objęty ochroną). Nie mogło zabraknąć także bazie, które miały leczniczą moc. Palmy zdobiono bibułkowymi kwiatami i kolorowymi wstążkami. Na Kurpiach Białych zwykle miały od 30 do 50 cm wysokości.

Po poświęceniu palmę umieszczano za świętym obrazem – wierzono, że chroni przed burzami, chorobami i urokami. Najpierw jednak lekko uderzano nią domowników, by zapewnić im zdrowie, energię życiową oraz oddalić zło duchowe.

Wielki Tydzień

Idea odnowienia towarzyszyła również wielu codziennym czynnościom wykonywanym w czasie Wielkiego Tygodnia. Na zanarwiańskich wsiach w Wielkim Tygodniu intensywnie pracowano – sprzątano domy i zagrody, wyrabiano ceramikę, przygotowywano świąteczne potrawy. Chaty dekorowano wycinankami, kwiatami z bibuły, pająkami  – ozdobami ze słomy i papieru zawieszanymi pod sufitem.

Dziś także sprzątamy, dekorujemy, pieczemy. Ale warto zadać sobie pytanie: czy pamiętamy jeszcze o symbolicznym wymiarze tych działań? Czy oczyszczamy tylko przestrzeń wokół nas, czy również tę wewnętrzną?

Triduum Paschalne – sacrum i magia

Triduum Paschalne było okresem szczególnie nasyconym praktykami religijnymi, którym towarzyszyły liczne elementy zaduszkowe. W Wielki Czwartek w kościołach milknął dzwony, a ich miejsce zajmują drewniane kołatki, oznajmiające czas żałoby. Ich dźwięk rozbrzmiewał niegdyś i na wiejskich ulicach, niosąc ze sobą nutę niepokoju.

Tego dnia rozpalano ogniska dla dusz, a w domach zakrywano lustra, by nie przestraszyć przybyłych zmarłych. Czas Triduum obfitował w różnego rodzaju zakazy i ograniczenia, ale również w praktyki mające na celu zabezpieczenie domostw oraz zapewnienie pomyślności w nadchodzącym roku. W Wielki Piątek z uwagą obserwowano pogodę – wierzono, że to doskonały moment na sadzenie i przesadzanie kwiatów, a także drzewek owocowych. Deszcz tego dnia uchodził za dobrą wróżbę – zapowiedź urodzajnego roku.

„Święcone w domu – robactwo z domu”

Dziś nie wyobrażamy sobie święconki bez jajek – ale nie zawsze były one oczywistością. Dopiero w XII wieku zezwolono na ich spożywanie podczas Triduum. W średniowieczu zdarzało się, że jajko wkładano nawet do Grobu Pańskiego, jako symbol odradzającego się życia. Natomiast tradycja święcenia pokarmów znana była w Europie Zachodniej już w VII wieku.

Na Kurpiach Białych popularne były jajka zdobione woskiem oraz wydrapywanki. Od początku XX wieku miejsce ich zajęły oklejanki, czyli wydmuszki ozdabiane sitowiem i kolorową włóczką. Warto wspomnieć, że oklejanka została w 2024 roku wpisana na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego.

Wielka Sobota to również dzień, w którym tradycyjnie święcono ogień. Żar z poświęconego ogniska zabierano do domów – podobnie jak palmy czy łupinki poświęconych jajek, również węgle i popiół z tego ognia miały pełnić funkcję ochronną i leczniczą. Przechowywano je jako zabezpieczenie przed pożarami, chorobami i urokami.

Niedziela Wielkanocna

Choć dzisiejsze świętowanie wygląda już nieco inaczej – każdy z nas spędza ten czas zgodnie z własnymi upodobaniami – dawniej Niedziela Zmartwychwstania była świętem spędzanym wyłącznie w gronie najbliższych. Nie odwiedzano się wzajemnie, nie urządzano hucznych spotkań.

Najważniejszym punktem dnia było, tak jak i dziś, uroczyste śniadanie wielkanocne. Po okresie długiego postu wszyscy chcieli wreszcie najeść się do syta. Na stole pojawiały się tradycyjne potrawy: barszcz biały lub żurek, jajka, chrzan, ćwikła, wędliny. Oprócz tego serwowano m.in. grycaki, placki drożdżowe, serniki, makowce oraz babki z rodzynkami.

W Niedzielę Wielkanocną na Kurpiach do dziś praktykowany jest ciekawy zwyczaj – pospieszny powrót do domu po rezurekcji. Dawniej gospodarze ścigali się wozami zaprzężonymi w konie, starając się dotrzeć do domu jak najszybciej. Wierzono, że kto pierwszy wróci, ten zapewni sobie dobry urodzaj i pomyślność w nadchodzącym roku. Dziś konie zastąpiły samochody, ale tradycja pośpiechu pozostała – wciąż wielu mieszkańców regionu podtrzymuje ten zwyczaj, traktując go z lekkim przymrużeniem oka, ale i sentymentem do dawnych obrzędów.

autor: P B

Bądź na bieżąco, obserwuj nas na
Google News

REKLAMA

Zobacz także

Komentarze

Dodaj komentarz jako pierwszy

Udostepnij

Wielkanoc - święta nadziei, życia i radości

Wielkanoc - święta nadziei, życia i radości