REKLAMA

Data publikacji: 8 wrz 2026

Pułtuszczanin zaprojektował wieżowiec w Warszawie [WYWIAD]

Pułtuszczanin zaprojektował wieżowiec w Warszawie [WYWIAD]

Dlaczego piszemy o projekcie wieżowca w Warszawie? Bo jego autorem jest pochodzący z Pułtuska Mateusz Minasiewicz. Młody architekt w swojej pracy magisterskiej zmierzył się z ciekawym pytaniem: jak połączyć nowoczesną, wysoką zabudowę z historyczną tkanką miasta, nie tracąc przy tym jego charakteru. Przygotowana przez niego koncepcja budynku biurowo-hotelowego przy ul. Twardej 28 w Warszawie pokazuje jego spojrzenie na współczesną architekturę, a jednocześnie skłania do refleksji nad tym, jak rozwijać miasta z bogatą historią, takie jak Pułtusk.

Nie jest to realizowana inwestycja, lecz projekt koncepcyjny przygotowany w ramach pracy magisterskiej na Akademii Techniczno-Artystycznej w Warszawie. Mateusz przedstawił budynek jako smukłą wieżę, której forma została dopasowana do otaczającej zabudowy i panoramy miasta. Ważnym elementem koncepcji jest również zachowanie i wyeksponowanie historycznej kamienicy Lejba Osnosa, która stanowi punkt odniesienia dla nowej architektury.

 

REKLAMA

Projekt Mateusza uwzględnia nie tylko samą bryłę budynku, ale także jej relację z panoramą Warszawy, osiami widokowymi oraz otaczającą zabudową. W koncepcji zaplanowano również aktywny parter z funkcjami usługowymi, hotelowymi i przestrzeniami ogólnodostępnymi.

Mateusz swoją przygodę z architekturą rozpoczął od naturalnego zainteresowania przestrzenią. Jak sam przyznaje, od zawsze zwracał uwagę na to, jak zorganizowane są pomieszczenia i budynki, zastanawiając się, co można byłoby w nich zmienić lub rozwiązać inaczej.

Studia architektoniczne ukończył na Akademii Techniczno-Artystycznej. W zawodzie pracuje od około 7-8 lat. Od początku chciał łączyć naukę z praktyką i poznawać architekturę poprzez konkretne projekty.

Obecnie pracuje w warszawskim biurze projektowym, gdzie zajmuje się przede wszystkim architekturą kubaturową. Interesuje go również projektowanie wnętrz i przestrzeni w mniejszej skali. Jak podkreśla, architektura daje możliwość patrzenia na przestrzeń z różnych perspektyw, od całego budynku i jego relacji z miastem po sposób, w jaki człowiek odbiera konkretne wnętrze.

Dlaczego zdecydował się na architekturę? Skąd pomysł na temat pracy magisterskiej? Czy Pułtusk miał wpływ na jego spojrzenie na przestrzeń? O tym Mateusz Minasiewicz opowiedział nam w rozmowie.

 

Aleksandra Królak: Co sprawiło, że zdecydował się Pan studiować architekturę i związać z nią swoją przyszłość? Jakie ma Pan plany i cele zawodowe na najbliższe lata?

Mateusz Minasiewicz: Myślę, że zainteresowanie architekturą pojawiło się u mnie dość naturalnie. Zawsze miałem tak, że kiedy wchodziłem do jakiegoś pomieszczenia, domu czy budynku, od razu zwracałem uwagę na to, jak jest zorganizowana przestrzeń i czasami myślałem sobie: „ja zrobiłbym to trochę inaczej”.

Zastanawiałem się, jak można zmienić układ, co można poprawić albo po prostu jak ja sam rozwiązałbym daną przestrzeń. Dotyczyło to zarówno samej architektury, jak i wnętrz. Z czasem zacząłem zauważać, że właśnie takie myślenie o przestrzeni po prostu mnie interesuje.

Architektura wydała mi się też ciekawa dlatego, że łączy rzeczy, które na pierwszy rzut oka są dość różne – trochę sztuki i kreatywności, ale też sporo techniki, logiki i konkretnych problemów, które trzeba rozwiązać. To połączenie najbardziej mnie w niej zainteresowało.

Od kilku lat pracuję zawodowo w architekturze i chciałbym dalej rozwijać się przede wszystkim poprzez pracę przy coraz ciekawszych i bardziej złożonych projektach. Interesuje mnie zarówno architektura współczesna i budynki wysokościowe, jak i projektowanie wnętrz. Ciekawią mnie szczególnie projekty, w których trzeba dobrze odnaleźć się w istniejącym kontekście miasta. Chciałbym również rozwijać się w kierunku zarządzania procesem projektowym, bo uważam, że dobry projekt to nie tylko sam pomysł, ale również umiejętność przeprowadzenia go przez cały proces.

 

 

AK: Skąd pomysł na zajęcie się tematyką budynków wysokościowych w historycznej tkance miasta? Co było impulsem do wyboru tego tematu pracy magisterskiej?

MM: Budynki wysokościowe wydały mi się po prostu bardzo ciekawym przypadkiem do pracy magisterskiej. Z jednej strony są dużym, współczesnym elementem miasta, a z drugiej często pojawiają się w miejscach, które mają już swoją historię i określony charakter. To stwarza sporo ciekawych problemów projektowych.

W przypadku Twardej 28 zainteresował mnie właśnie ten konflikt pomiędzy nowoczesną, wysoką zabudową a istniejącą tkanką historyczną i ochroną konserwatorską. Nie chodzi mi przy tym o stawianie się po jednej czy drugiej stronie. Uważam, że decyzje konserwatorskie często wynikają z konkretnych przesłanek i mają swoje uzasadnienie, ale jednocześnie architektura nie może polegać tylko na tym, że coś jest chronione albo czegoś nie wolno zrobić.

Czasami właśnie w takich sytuacjach trzeba znaleźć rozwiązanie pomiędzy pozornie skrajnymi podejściami. I chyba właśnie od tego jest architektura – żeby spróbować połączyć rzeczy, które na pierwszy rzut oka trudno ze sobą pogodzić. W tym przypadku było to dla mnie zestawienie współczesnego budynku wysokościowego z historycznym i urbanistycznym kontekstem Warszawy.

Dlatego Twarda 28 była dla mnie ciekawym tematem – nie tylko ze względu na samą możliwość zaprojektowania wieżowca, ale przede wszystkim ze względu na pytanie, jak daleko można posunąć współczesną architekturę, jednocześnie szanując to, co już istnieje. 

 

AK: Co Pana zdaniem jest najważniejsze, aby nowy, wysoki budynek rzeczywiście stał się częścią miasta, a nie obcym elementem?

MM: Przede wszystkim musi dobrze odnaleźć się w kontekście. Przy budynkach wysokościowych jest to szczególnie ważne, bo ich skala sprawia, że nie funkcjonują tylko na jednej działce – stają się częścią panoramy miasta i są widoczne z wielu miejsc.

Często, kiedy powstaje kolejny wieżowiec, pojawia się komentarz: „znowu kolejna szklana wieża”. Moim zdaniem sam fakt, że budynek jest wysoki i współczesny, nie jest problemem. Ważne jest to, czy ma swoją tożsamość i czy potrafi dobrze korelować z tym, co już znajduje się w jego otoczeniu – zarówno z innymi wysokimi budynkami, jak i z niższą, historyczną zabudową.

W przypadku takich projektów bardzo ważna jest też panorama. Wieżowiec nie powinien być analizowany wyłącznie z poziomu chodnika. Trzeba zobaczyć, jak będzie wyglądał z różnych części miasta, jak wpłynie na istniejące osie widokowe i jak będzie funkcjonował w zestawieniu z innymi charakterystycznymi elementami panoramy Warszawy.

Właśnie dlatego projektowanie budynku wysokościowego jest dla mnie zadaniem wielopłaszczyznowym. Z jednej strony trzeba znaleźć właściwą formę samego budynku, a z drugiej odpowiedzieć na kwestie urbanistyczne, historyczne i konserwatorskie. Ostatecznie chodzi o znalezienie odpowiedniej relacji pomiędzy nowym budynkiem a tym, co już istnieje.

Nie uważam, że nowa architektura powinna udawać historyczną. Wręcz przeciwnie – może być współczesna i wyrazista. Ważne tylko, żeby była świadoma miejsca, w którym powstaje.

 

 

AK: Czy można powiedzieć, że Pana praca magisterska jest w pewnym sensie konsekwencją dorastania w takim mieście jak Pułtusk, gdzie współczesność cały czas spotyka się z historią?

MM: Na pewno. Myślę, że dorastanie w Pułtusku miało wpływ na moje podejście do architektury, nawet jeśli wcześniej nie zdawałem sobie z tego sprawy. Pułtusk ma ponad tysiąc lat historii i jest jednym z tych miejsc, gdzie ta historia jest po prostu cały czas obecna. Dla porównania, historia Stanów Zjednoczonych jako państwa liczy około 250 lat, więc pokazuje to, jak długą historię ma samo miasto i jak wiele warstw zdążyło się w nim na przestrzeni wieków nawarstwić.

Co ciekawe, później te same miejsca zaczęły pojawiać się w mojej edukacji już z zupełnie innej perspektywy. O Zamku Biskupów Płockich uczyłem się jeszcze w gimnazjum, a już na studiach, podczas historii architektury, analizowałem między innymi sklepienie Bazyliki Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny. To było ciekawe doświadczenie – miejsca, które wcześniej znałem po prostu z własnego miasta, zaczęły być później przedstawiane jako konkretne przykłady architektury i historii budowania.

Myślę, że takie dorastanie siłą rzeczy uczy pewnej wrażliwości na to, co już istnieje. Od najmłodszych lat człowiek obserwuje, jak współczesne życie funkcjonuje wśród zabytków i historycznej zabudowy. Z perspektywy czasu myślę, że na pewno wpłynęło to na moje postrzeganie architektury i na to, że interesuje mnie relacja pomiędzy tym, co nowe, a tym, co już zastane.

AK: Czy jest jakieś miejsce lub budynek w Pułtusku, który szczególnie Pan lubi i który ma dla Pana wyjątkowe znaczenie?

MM: Hmm... restauracja Magdalenka!:p A tak już na serio, to chyba najbardziej lubię pułtuskie kanałki i starorzecza Narwi. Mam do tych miejsc duży sentyment, bo są bardzo charakterystyczne dla Pułtuska. Lubię też to, że można tam trochę uciec od miasta, mimo że cały czas jest się praktycznie w jego centrum.

Dom Polonii oczywiście też jest jednym z moich ulubionych miejsc. To naprawdę piękny obiekt i bardzo mocno kojarzy się z Pułtuskiem. Jak wiele miejsc w mieście, potrzebuje rewitalizacji, ale mam wrażenie, że z roku na rok jest coraz lepiej i coraz więcej rzeczy zaczyna wyglądać tak, jak powinno.

W ogóle chyba najbardziej lubię w Pułtusku właśnie to połączenie – stara zabudowa, Narew, kanałki i dużo zieleni. To daje miastu charakter, którego nie da się po prostu zaprojektować od nowa. 

 

 

Mateuszowi Minasiewiczowi dziękujemy za odpowiedzi, poświęcony czas oraz możliwość przybliżenia naszym czytelnikom jego drogi zawodowej i zainteresowań. Cieszymy się, że możemy pokazać osiągnięcia młodego architekta związanego z Pułtuskiem. Życzymy wielu ciekawych projektów, dalszego rozwoju oraz realizacji kolejnych architektonicznych pomysłów.

Opr. na podstawie www.architekturaibiznes.pl

autor: Aleksandra Królak

Tagi: #Pułtusk #wieżowiec #Mateusz Minasiewicz

Bądź na bieżąco, obserwuj nas na
Google News

REKLAMA

Zobacz także

Komentarze

Dodaj komentarz jako pierwszy

Udostepnij

Pułtuszczanin zaprojektował wieżowiec w Warszawie [WYWIAD]

Pułtuszczanin zaprojektował wieżowiec w Warszawie [WYWIAD]