Data publikacji: 19 sty 2026
Nowy prezes pułtuskiej spółdzielni. Jaką drogę wyznacza Marek Siekierski?
Z dniem 1 stycznia funkcję Prezesa Zarządu objął Marek Siekierski. Nowy prezes Spółdzielnia Mieszkaniowa Lokatorsko-Własnościowa w Pułtusku zapowiada nowoczesne, odpowiedzialne zarządzanie, oparte na przejrzystości, dialogu i budowaniu wspólnoty mieszkańców. O swojej wizji, doświadczeniu i priorytetach mówi w rozmowie z Mateuszem Malinowskim.
MM. Ma Pan za sobą wiele lat pracy w spółkach TBS i zarządzaniu dużymi zasobami
mieszkaniowymi, jak to doświadczenie zamierza Pan wykorzystać w codziennym
zarządzaniu spółdzielnią w Pułtusku?
MS. Praca w spółkach TBS nauczyła mnie, że zarządzanie zasobami mieszkaniowymi to nie tylko
administrowanie budynkami, ale przede wszystkim praca z ludźmi. Chcę wykorzystać to
doświadczenie, aby spółdzielnia była zarządzana w sposób przewidywalny, transparentny i
otwarty na dialog. W praktyce oznacza to jasne zasady, długofalowe planowanie inwestycji
oraz realne włączanie mieszkańców w proces podejmowania decyzji. Dobrze funkcjonująca
spółdzielnia to taka, w której mieszkańcy czują, że mają wpływ i są partnerami, a nie tylko
odbiorcami usług.
Praca zarządcy nieruchomości często kojarzy się trochę technokratycznie, a to nie jest pełen
obraz tego zawodu. Nie ma „zdrowego” budynku gdy nie ma w nim zintegrowanej
społeczności, która utożsamia się z miejscem, w którym mieszka i o nie dba. Niby truizm, a to
fundament wokół którego buduje się prawidłowe funkcjonowanie zarządzania w tym
obszarze.
Takie procesy tworzyłem, kontynuowałem przez lata, a teraz zamierzam kontynuować w
Pułtusku.
MM. Spółdzielnia odpowiada za 68 budynków, w których mieszka ponad i ponad 2 200
mieszkańców. Jakie jakie są Pana pierwsze obserwacje po tym miesiącu urzędowania?
MS. I tu mała poprawka, 2065 to SMLW w Pułtusku ma członków, zaś ponad ok. 4000 osób jest jej
mieszkańcami.
Pierwsze dni pokazały mi, jak duży potencjał tkwi w tej spółdzielni. Mamy rozległe zasoby,
różnorodne osiedla i społeczność, która jest bardzo uważna na to, co dzieje się wokół niej.
Wielu mieszkańców chce rozmawiać, zgłasza pomysły i oczekiwania – to ogromny kapitał,
który trzeba dobrze wykorzystać.
Ja mam taki styl pracy, że potrzebuję zgłębiać problem u źródła. Stąd pierwsze osoby, które
zgłaszały swoje problemy, zapraszałem na rozmowę i takie odbyłem. To zresztą nie jest jakieś
wydarzenie incydentalne, ja tak pracuję. W tych przypadkach to akurat komunikacja między
mieszkańcami nie funkcjonuje tak jak powinna. Widzę potrzebę lepszej komunikacji i
budowania poczucia wspólnoty pomiędzy administracją a mieszkańcami, oraz między
mieszkańcami ,a mieszkańcami. Będziemy w tym uczestniczyć i wspierać. To obszar, na
którym w najbliższym czasie chcę się szczególnie skupić.
MM. Czy bliżej Panu do prezesa „od biurka” czy do tego, który bywa w terenie i rozmawia z
mieszkańcami?
MS. Odpowiedź już padła w pewnej mierze w poprzednich punktach. Teraz pozwolę sobie to
bardziej rozwinąć.
Zdecydowanie bliżej mnie do prezesa obecnego w terenie. Uważam, że bez bezpośredniego
kontaktu z mieszkańcami nie da się dobrze zarządzać spółdzielnią. Rozmowy na osiedlach,
spotkania z radami mieszkańców czy zwykłe wysłuchanie codziennych problemów pozwalają lepiej zrozumieć realne potrzeby. Chcę, aby mieszkańcy mieli poczucie, że prezes spółdzielni
jest dostępny i otwarty na rozmowę, a nie zamknięty wyłącznie w gabinecie. Spółdzielnia
zarządza rozległym terenem, jak go poznać z pozycji fotela prezesa? Mamy okres
prawdziwej zimy z jej skutkami, przed nami czas cięcia sanitarno formującego drzewa i
krzewy. Nie wyobrażam sobie oceny zakresu tych prac, z pozycji miejsca przy biurku. A
dodam, że i zwykła ciekawość miejsca i ludzi mną kieruje.
Oczywiście do komunikacji nie będę stosował tylko bezpośrednich spotkań, mamy wszak XXI
wiek. Za chwilę odpalimy profil na Facebooku, który będzie służył do szybkiego
przekazywania informacji dotyczących naszej spółdzielni, wrzucania rolek z informacjami o
bieżących wydarzeniach dotyczących, czy dziejących się w spółdzielni.
MM. Jako osoba, która wcześniej nadzorowała inwestycje i projekty lokalne, co uważa Pan za
najpilniejsze wyzwanie inwestycyjne w zasobach spółdzielni?
MS. Najpilniejsze są inwestycje, które bezpośrednio wpływają na koszty i komfort życia
mieszkańców. To jest podstawowy priorytet. Za tym idzie w parze potrzeba pozyskiwania
źródeł ich finansowania. Innych niż tylko środki własne spółdzielni. Oprócz spraw
technicznych i energetycznych większą wagę przykładam do zagospodarowania przestrzeni
wspólnych – terenów wokół budynków, placów zabaw, miejsc spotkań. Dobrze
zaprojektowana przestrzeń sprzyja budowaniu relacji sąsiedzkich i poczucia
odpowiedzialności za wspólne dobro. A myślę, że w tym obszarze mam nie tylko coś do
udowodnienia, ale i konkretne przykłady działań których byłem nie tylko pomysłodawcą ale i
realizatorem.
MM. Jaka będzie Pana strategia reagowania na usterki, awarie i zgłoszenia mieszkańców, aby
poprawić tempo i jakość usług?
MS. Podstawą będzie partnerskie traktowanie mieszkańców i czytelny system komunikacji. Chcę,
aby każde zgłoszenie było nie tylko przyjęte, ale też odpowiednio opisane i monitorowane.
Mieszkaniec powinien wiedzieć, kto zajmuje się jego sprawą i na jakim jest ona etapie.
Nawet w sytuacjach trudnych czy czasochłonnych szybka informacja zwrotna buduje
zaufanie i poczucie, że ktoś realnie zajmuje się problemem. Obecny system obserwuję,
niejako się go ucząc i analizując pod kontem poprawy. Na pierwsze wnioski, a w
konsekwencji decyzje, jaszcze chwilę trzeba poczekać. Nie chcę podejmować działań
pochopnie.
MM. Jakie zmiany w organizacji pracy administracji spółdzielni uważa Pan za konieczne, by
poprawić jej efektywność?
MS. Widzę potrzebę wzmocnienia roli administratorów jako osób pierwszego kontaktu i dialogu z
mieszkańcami. Oprócz usprawnienia procedur i większego wykorzystania narzędzi
cyfrowych, ważne jest także podejście prospołeczne – życzliwość, otwartość i gotowość do
rozmowy. Administracja powinna być postrzegana nie jako urzędnik, ale jako partner
pomagający rozwiązywać codzienne sprawy.
MM. W pierwszym miesiącu urzędowania, co uważa Pan za swój najważniejszy priorytet na najbliższe pół roku?
MS. Najważniejszym priorytetem jest zbudowanie trwałych kanałów komunikacji z mieszkańcami i wzmocnienie współpracy z radą nadzorczą, radami osiedli oraz innymi formami reprezentacji mieszkańców. Równolegle chcę przygotować plan działań inwestycyjnych i organizacyjnych, który będzie efektem nie tylko analiz technicznych, ale także potrzeb wynikających z rozmów i konsultacji ze spółdzielcami.
MM. Jak chciałby Pan, żeby za kilka lat mieszkańcy opisywali Pana kadencję jako prezesa?
MS. Chciałbym, aby mówili, że był to czas otwartości, dialogu i wzmacniania wspólnoty. Że
spółdzielnia stała się miejscem, w którym mieszkańcy czuli się wysłuchani, a przestrzeń
wokół nich była zadbana i przyjazna. Jeżeli uda się zbudować trwałe relacje oparte na
zaufaniu, uznam to za największy sukces.
MM. Na zakończenie: jakie słowa chciałby Pan dziś skierować do Marka Wojtaszka, który
przez 35 lat kierował tą spółdzielnią?
MS. Chciałbym wyrazić szacunek i podziękowanie za 35 lat pracy na rzecz spółdzielni i jej
mieszkańców. Zbudowania potencjału zespołu pracowników spółdzielni. To ogromny kawał
historii i doświadczenia, na którym dziś możemy się opierać. Obejmując funkcję prezesa,
mam świadomość odpowiedzialności i chcę kontynuować to, co było dobre, jednocześnie
otwierając spółdzielnię jeszcze bardziej na mieszkańców i ich potrzeby.
Panie Prezesie, serdecznie dziękujemy za poświęcony czas i życzymy powodzenia w realizacji planów oraz satysfakcji z pracy na rzecz mieszkańców spółdzielni.
autor: Mateusz Malinowski
Tagi: #Marek Siekierski #Nowy Prezes Pułtuskiej Spółdzielni #wywiad #Spółdzielnia Mieszkaniowa Lokatorsko-Własnościowa w Pułtusku #Pułtusk
Bądź na bieżąco, obserwuj nas na
Google News
Zobacz także
Komentarze
-
Jan 2 miesiące temu
Czyli będzie termomodernizacja, czy nie?