Data publikacji: 18 lip 2024
Kupowanie fałszywych lajków na Facebooku nową plagą portali internetowych
Kupowanie lajków na Facebooku czy Instagramie stanowi ogromny problem w dzisiejszym świecie mediów społecznościowych. Portale informacyjne, firmy oraz osoby prywatne często uciekają się do tych nieuczciwych praktyk, aby sztucznie zwiększyć swoją popularność i wiarygodność w oczach użytkowników i kontrahentów.
Jak to wygląda w praktyce?
W Internecie jest wiele stron, które oferują tego typu usługi i gwarantują, że w ciągu kilku minut profil może zwiększyć liczbę obserwujących nawet o 10 tys.! Najczęściej są to jednak mniejsze liczby podzielone ,,na raty" tak, aby Facebook nie wykrył nieprawidłowości, a użytkownicy nie zauważyli podejrzanego wzrostu liczby obserwujących - czytamy na jednym z portali opisujących ten nieuczciwy trend.
Co to daje?
Portale, które korzystają z tego nieuczciwego procederu mogą poszczycić się spektakularnym wzrostem liczby obserwujących czy liczby polubień profilu w krótkim czasie. Liczbę obserwujących, którą dotychczas budowały przez lata, mogą w kilka miesięcy podwoić lub potroić.
Ten proceder z pozoru wydaje się atrakcyjny, ponieważ za niewiele ponad 440 zł netto można kupić nawet 10 tys. obserwujących, podczas gdy osiągnięcie takich wyników przez codzienną pracę wymaga olbrzymiego nakładu wysiłku, a wspieranie się poprzez wykupowanie reklam na Facebooku jest kilkunastokrotne droższe.
Jeżeli nie widać różnicy to po co przepłacać? Zadawano niegdyś pytanie w jednej z reklam.
Otóż w tym przypadku różnica jest i to ogromna, ale na pierwszy rzut oka niewidoczna.
Budując swoją społeczność w sposób naturalny, wspierając się reklamą na Facebooku, trafiamy w zdecydowanej większości do prawdziwych osób, tzw. aktywnych użytkowników, którzy klikają w nasze posty, zostawiają pod nimi reakcję, komentują, udostępniają i zapewniają ruch oraz zasięgi portalowi.
Korzystając z ,,kupionych lajków" profile, które polubiły naszą stronę zostały sztucznie stworzone na potrzeby firm zajmujących się tą wątpliwą działalnością i kończą swoją aktywność po kliknięciu polubienia profilu, co nie przekłada się ani na reakcję, ani na wyświetlenia ani na zasięgi.
Dla wnikliwych obserwatorów mediów społecznościowych dość łatwo jest wychwycić sytuację, w której portal zwiększył liczbę obserwujących w krótkim czasie prawie dwukrotnie, ale liczba reakcji czy komentarzy na profilu praktycznie się nie zmieniła, a wręcz jest niższa.
Tę precedensową sytuację widać także w statystykach portalu, jednak tu akurat dostęp mają wyłącznie administratorzy. Niemniej jednak, podejmując współpracę z portalem internetowym, blogerem czy Influenserem możemy poprosić o pokazanie aktualnych statystyk takich jak: zasięg, aktywność czy aktywni obserwatorzy.
Podsumowując, kupowanie lajków to nic innego jak:
Dezinformacja: Fałszywa popularność może wprowadzać użytkowników w błąd, sugerując, że dana informacja jest bardziej wiarygodna lub interesująca, niż jest w rzeczywistości.
Naruszenie zaufania: Odbiorcy, dowiadując się o takich praktykach, mogą stracić zaufanie do portalu informacyjnego lub osoby publicznej, co może negatywnie wpływać na reputację.
Nierówna konkurencja: Kupowanie lajków stawia w gorszej sytuacji te podmioty, które starają się zdobyć popularność i zasięg w sposób uczciwy, poprzez tworzenie wartościowych treści.
Nieuczciwość wobec kontrahentów: Fałszywe lajki zaburzają ocenę partnerów biznesowych, którzy chcąc wypromować swoje usługi lub produkty na danym portalu, nie zdają sobie sprawy z tego, że reklama za którą płacą zamiast wyświetlić się prawdziwy użytkownikom wyświetli się fikcyjnym kontom.
Co możemy zrobić aby nie dać się oszukać?
Walka z tym zjawiskiem wymaga działań zarówno ze strony platform społecznościowych, jak i użytkowników, którzy powinni być świadomi istnienia takich praktyk i krytycznie podchodzić do treści, które konsumują. Edukacja na temat etyki w mediach społecznościowych oraz transparentność w działaniach portali informacyjnych mogą pomóc w ograniczeniu tego problemu, dlatego piszemy o tym na łamach naszego portalu.
Każdy z nas może wejść w listę obserwujących dany profil na Facebooku i sprawdzić, jakie konta obserwują daną stronę. Większość z nas szybko rozpozna tzw. ,,fejkowe" profile.
W przypadku zawierania współpracy, zachęcamy do pytania o konkretne statystyki, o których pisaliśmy wcześniej.
Mamy nadzieję, że platformy takiej jak Facebook czy Instagram, w najbliższym czasie rozwiążą ten problem, a każdy profil, który w nieuczciwy sposób powiększył swoją liczbę obserwujących o fikcyjne konta poniesie konsekwencje tych działań.
Tagi: #FACEBOOK #oszustwo #Instagram #media #influanser
Bądź na bieżąco, obserwuj nas na
Google News
Zobacz także
Komentarze
Dodaj komentarz jako pierwszy