/Niedosyt trenera Nadnarwianki. “Nasz cel nie został osiągnięty” [WYWIAD]

Niedosyt trenera Nadnarwianki. “Nasz cel nie został osiągnięty” [WYWIAD]

Nadnarwianka zakończyła zmagania w rundzie jesiennej Decathlon V ligi piłkarskiej. Pułtuszczanie zanotowali pięć zwycięstw, trzy remisy i sześć porażek. O ostatnich miesiącach w rozmowie z Pułtusk News opowiedział trener zespołu – Paweł Zacharski.

Mateusz Leleń, Pułtusk News: – Jakie cele stawiałeś sobie przed rundą jesienną?
Paweł Zacharski, trener Nadnarwianki Pułtusk: – Nie jestem minimalistą i zawsze stawiam sobie cele wyższe, niż zakłada klub. Tym razem również tak było. Wraz z zespołem postawiliśmy sobie cele krótko i długoterminowe, półroczne i roczne, uwzględniające zarówno miejsce w tabeli, jak i zdobyte punkty. Chcieliśmy realizować je w parze z rozwojem jakości gry na boisku. Należy jednak otwarcie powiedzieć, że cel wynikowy, który sobie założyliśmy nie został – przynajmniej na ten moment – osiągnięty.

Jaki to cel?
To sprawy szatni, sprawy o których rozmawiamy we własnym gronie i też we własnym gronie się z nich rozliczymy. Zabrakło nam naprawdę niewiele. Nie wiemy jeszcze, jakie wyniki padną w ostatniej kolejce, być może zmieni to nieznacznie nasz obraz. Na pełne podsumowanie przyjdzie czas za tydzień (Nadnarwianka zakończyła już rundę, ale pozostałe zespoły zagrają jeszcze w weekend – przyp. red.).

Jestem kibicem Nadnarwianki od 20 lat. Nie przypominam sobie jednak rundy, która byłaby takim rollecoasterem jak ta miniona.
Ten rollercoaster nie dotyczył tylko przeplatania dobrych meczów ze słabymi. On pojawiał się też w trakcie niektórych spotkań – jak choćby z Unią, czy Okęciem, gdy nieźle graliśmy do przerwy, ale ostatecznie przegrywaliśmy. W wielu innych meczach, nie byliśmy słabszym zespołem, a kończyliśmy je bez zdobyczy punktowej, albo remisami, które wcale nas nie cieszyły.

Z czego wynikały wysokie wyjazdowe porażki z Nasielskiem i Serockiem?
Było jeszcze Weszło, ale ten mecz rządził się swoimi prawami i stawiał przed nami inne wymagania. Serock? Spotkanie, gdzie ani ja, ani zespół nie jesteśmy w stanie powiedzieć, co się stało. Straciliśmy szybko dość przypadkowe bramki, nie potrafiliśmy się po nich podnieść mentalnie…

A Żbik?
Każdy zdawał sobie sprawę z rangi tego meczu. Może zgubiła nas zbytnia pewność siebie po Polonii, po wygranej. Wyszliśmy optymalnym składem, więc tu nie widzę przyczyny. Nagle, pierwsza, druga bramka i w oczach pojawiło się zaskoczenie. Dodatkowo wchodzący z ławki zawodnicy nie wnieśli na boisko odpowiedniego bodźca pozwalającego na choćby, nadzieję na zmianę rezultatu.

Czuję u ciebie niedosyt.
Zgadza się. Powinniśmy z tej rundy wyciągnąć zdecydowanie więcej. Była na to szansa. Szkoda meczów nieznacznie przegranych oraz remisów. Wydaje mi się, że mogliśmy rozegrać je trochę lepiej. Czeka nas zatem jeszcze więcej analizy, pracy i zwracania uwagi na detale. Zawodnicy w większości po raz pierwszy zetknęli się z nowym systemem gry. Okres przygotowawczy latem jest krótki, czasu na eksperymenty jest mało. Dlatego sądzę że prawdziwa weryfikacja przyjdzie na wiosnę. Należy jednak podkreślić, że drużyna zrobiła postęp jeśli chodzi o poruszanie się na boisku, rozumienie gry i wprowadzane systematycznie zasady do naszego modelu.

A może wspomniane wahania formy są po prostu czymś normalnym w V lidze?
Na tym poziomie w grze wszystkich drużyn jest sporo przypadku. Być może pojedyncze sytuacje wynikały właśnie z tego? Zdarzyły się mecze, w których prowadziliśmy i kontrolowaliśmy grę, realizowaliśmy założenia przedmeczowe, a traciliśmy bramkę dosłownie z niczego, bądź z sytuacji, które sobie wcześniej omawialiśmy. Przeciwnik strzelał gola i w ferworze walki szedł za ciosem. Z Okęciem zagraliśmy słabszą drugą połowę – to nie powinno się zdarzyć – ale też rywal nie zagrał jej nadzwyczaj dobrze. Padła bramka z 30 metrów, później z rzutu karnego. Z Unią zabrakło nam koncentracji do końca spotkania. Nie potrafiliśmy takich meczów rozstrzygnąć na własną korzyść. Musimy to poprawić. Były momenty, gdy zabrakło charakteru. Biorąc pod uwagę samo przygotowanie fizyczne, to na pewno nie byliśmy ani nad ligą, ani pod. Poza Weszło mogliśmy z każdym rywalizować na dobrym poziomie. Wiele leżało w głowie. To taka liga, w której od samego początku musisz być na dobrym poziomie mentalnym, bo później jest to już nie do nadrobienia. Wysoko przegrane mecze wynikały właśnie ze złych początków.

Do składu powoli zaczęli pukać wychowankowie Młodych Orłów.
Około 9. Kolejki po kilku indywidualnych rozmowach juniorzy zaczęli pokazywać, że można na nich liczyć. Może nie są jeszcze w stu procentach gotowi na trudy seniorskiej piłki, ale pokazują, że są na dobrej drodze, aby walczyć o skład. Odkąd dołączyli do drużyny zrobili olbrzymi postęp. Pokazali, że nie są już tak zagubieni, coraz lepiej rozumieją piłkę, a deficyty w budowie ciała nie są aż tak widoczne. Ich postawa spowodowała, że nie musimy grać 13-14 zawodnikami, a walka nie toczy się tylko o pierwszy skład, ale również kadrę meczową.

Kto zaskoczył cię na plus?
Nico Wouters zaskoczył chyba wszystkich. Nie sądziłem, że zdobędzie tyle bramek, ale ma potencjał do tego, aby zdobywać ich jeszcze więcej. Do tego Maciek Towarek, który bez wybitnych warunków fizycznych przedarł się w niesamowitym stylu do składu i pokazał w kilku meczach wysoki poziom. Oczywiście to nie jedyni zawodnicy, którzy pokazali się na plus. Wymagania naszego sposoby gry stawiają przed każdym graczem inne zadania, jeśli wspólnie wykonujemy je dobrze, możemy zawsze chwalić cały zespół. Przed sezonem jednak o tej dwójce nie powiedziałbym, że będą tak bardzo stanowić o sile drużyny. Z drugiej strony nie mogę też powiedzieć, że były to nasze najlepsze ogniwa, co świadczy o potencjale zespołu.

Mecz z Żuromin był ostatnim dla Mariusza Baranowskiego. Jakie zmiany czekają drużynę przed wiosną?
Mogę potwierdzić odejście Mariusza. Dziękuję mu za wkład w budowanie tego zespołu i życzę powodzenia na dalszej ścieżce życiowej. Teraz mamy dwa tygodnie przerwy od zajęć treningowych. Po tym okresie spotkamy się z zawodnikami na kolejne dwa tygodnie pracy. Wtedy będziemy rozmawiać o dalszych losach tych, którzy są u nas. Sprawdzimy w tym czasie również kilku zawodników, aby zastanowić nad ewentualnymi wzmocnieniami lub uzupełnieniami poszczególnych pozycji. Myślę, że nie zdradzę jakiejś wielkiej tajemnicy mówiąc, że do zespołu na wiosnę dołączy kilku zawodników.

Rozmawiał: Mateusz Leleń