/AMERYKAŃSKI SEN BRACI Z KRASNOSIELCA

AMERYKAŃSKI SEN BRACI Z KRASNOSIELCA

Z pewnością każdy kojarzy wytwórnię filmów Warner Bros, która wyprodukowała największe klasyki kina: “Casablancę”, “Batmana”, “Matrixa” czy “Gran Torino”. Dziś wytwórnia ma na swoim koncie kilkanaście tysięcy realizacji: ponad sześć i pół tysiąca filmów fabularnych i ok. czternaście tysięcy filmów animowanych. Mało kto wie, że założyciele Warner Bros pochodzili z… okolic Pułtuska.

Bracia Warner przyszli na świat w Krasnosielcu w powiecie makowskim w rodzinie polskich Żydów. Ich ojcem był szewc Benjamin znany jako Wonsal, Wonskolaser lub Woron. Pierwotne nazwisko rodziny było trudne do ustalenia, nawet bracia Warner nie znali jego dokładnego brzmienia. Podobno zostało zmienione przez urzędnika imigracyjnego, który błędnie zapisał obco brzmiące nazwisko. Ojciec braci stawiał więc swoje pierwsze kroki w Ameryce już jako Ben Warner. Wyemigrował za Atlantyk w latach 80. XIX wieku z nadzieją na uzyskanie większych zarobków i poprawę losu rodziny. Najpierw osiedlił się tam sam, a dopiero po dwóch latach dołączyła do niego żona wraz z dziećmi.

Okoliczności wyjazdu ojca zostały opisane przez Jacka Warnera w jego autobiograficznej książce:

“W pobliskiej knajpie w Krasnosielcu ojciec wpadł na kumpla, również szewca. Nazywał się Waleski. Wszyscy uważali go za miejscowego głupka. Waleski zwierzył mu się, że ma dosyć Kozaków, głodu i pustych kieszeni i chce załatwić sobie pracę na frachtowcu płynącym do Ameryki. Ojciec pomyślał, że może ten Waleski nie jest wcale aż taki głupi. Następnego dnia zniknął i ojciec o nim zapomniał. Po kilku miesiącach przyszedł list od Waleskiego. Był analfabetą, ktoś musiał mu go napisać. List kończył się zdaniem: Musisz przyjechać do Baltimore, tutaj wszyscy noszą buty. Ameryka to bogaty kraj, z ulicami płynącymi złotem. Jeśli ten głupek mógł znaleźć złoto, to co dopiero ja – pomyślał ojciec. Ben Warner miał dwadzieścia sześć lat, kiedy postanowił opuścić Krasnosielc. […] Powiedział rodzinie: Jeśli Waleski mówi prawdę o złocie, przyślę po Was. Okazało się, że Waleski kłamał, rzeczywistość nie wyglądała tak różowo. Może to i dobrze, bo gdyby powiedział prawdę, nie byłoby dzisiaj wytwórni Warner Brothers i musielibyście zadowolić się gorszymi filmami”.

(cytat za książką “Pollywood” Andrzeja Krakowskiego).

Rodzinie wiodło się ze zmiennym szczęściem. Nie łatwo przecież utrzymać dwanaścioro dzieci. Benjamin podejmował różne prace, a kiedy dzieci zaczęły dorastać, także poszukiwały możliwości zarobku. Bracia zakładali różne drobne przedsiębiorstwa, ale działali też w gangu, w cyrku, w lunaparku, w kolarstwie i zajmowali się organizowaniem hazardu. Nie wszystkie zajęcia były więc zgodne z prawem. Wkrótce Warnerowie stanęli jednak przed życiową szansą, mogli zakupić projektor filmowy. Ben Warner oddał pod zastaw swojego konia i tak nabył urządzenie, które wkrótce miało odmienić losy nie tylko całej jego rodziny, ale też całej historii kina.

Warnerowie zaczęli organizować seanse filmowe w namiocie rozstawionym na podwórzu, potem objeżdżali z projektorem amerykańskie miasteczka. Dwadzieścia lat później Harry, Albert, Sam i Jack założyli studio w Hollywood, które przekształciło się w filmowe imperium.

Amerykański sen rodziny z Krasnosielca stał się faktem.

źródło: www.polskieradio.pl

fot. www.pl.aleteia.org