/Wielka gorycz Nadnarwianki. Spadek już niemal pewny

Wielka gorycz Nadnarwianki. Spadek już niemal pewny

Ten mecz był skrótem z całego sezonu: przespana pierwsza część, kadrowe kłopoty, gonienie rywala i w końcu pudło, które prawdopodobnie przypieczętowało spadek do “okręgówki”. Nadnarwianka zremisowała 1:1 z Żyrardowianką i tylko cud może dać jej utrzymanie w ostatniej kolejce.

Już tylko jeden scenariusz ratuje byt pułtuszczan na obecnym poziomie rozgrywkowym. Wygrana w Makowie, przy równoczesnych porażkach Łomianek z Troszynem (to akurat możliwe) i Żyrardowianki z Kasztelanem. Ostatni z warunków zdaje się pasować jednak jedynie do filmów science-fiction, bo zespół z Sierpca zgromadził dotąd dwa punkty, a wiosną jest chłopcem do bicia, przegrywając co weekend.

Położenie zespołu Pawła Brodzkiego mogło być jednak zdecydowanie lepsze. W ostatniej sekundzie doliczonego czasu gry prawdziwą piłkę meczową miał Damian Gałązka. Piłkarz rodem z Wyszkowa po zgraniu Szymona Salwina stanął oko w oko z bramkarzem rywala, ale posłał futbolówkę nad poprzeczką. Po tej akcji sędzia zakończył mecz, a wielu zawodników Nadnarwianki długo leżało zdruzgotanych na murawie.

To mogła być fantastyczna pogoń. Bo Nadnarwianka musiała w sobotę gonić – tylko zwycięstwo przedłużało realne szanse na utrzymanie. Pierwsza połowa była jednak popisem bezradności. W drugiej swoje szanse miały obie strony, a w końcu Żyrardowianka objęła prowadzenie w 80. minucie spotkania.

Pułtuszczanie potrzebowali dwóch goli – do ataku przesunął się nominalny stoper Szymon Salwin, który sprawiał problemy rywalom. W końcu w 87. minucie po uderzeniu z dystansu wyrównał Patryk Cynt. Zaczęły się szarże obu drużyn, a Nadnarwiankę ratował Jarosław Tkaczyk. Wszystko rozstrzygnąć mógł Gałązka, lecz chybił…

Warto zauważyć, że Nadnarwianka grała dziś w składzie złożonym niemal wyłącznie z piłkarzy… defensywnych. Gałązka w wyższych ligach występował na boku obrony – takie same są nominalne pozycje Bartosza Otulaka i Patryka Osiewicza, którzy z musu biegali skrzydłami. Dlatego tak istotna była absencja kontuzjowanego napastnika Christiana Nnamaniego. Drugie duże osłabienie wynikało z kartkowej pauzy Mariusza Baranowskiego, który ostatnie “żółtko” złapał w błahej sytuacji z Przasnyszem…

Tym samym wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Nadnarwianka na 100-lecie istnienia spadnie do ligi okręgowej. Inny obrót wydarzeń byłby pewnie jednym z większych cudów w jej długiej historii.

Nadnarwianka – Żyrardowianka 1:1 (0:0)
Cynt 87 – Ćwikowski 80

Tkaczyk – Jagielski, Salwin, Bobowski, Pietroń – Cynt, Ostrowski – Otulak, Stempiewski (46. Osiewicz), Więckowski – Gałązka

Autor: ML