/Św. Roch, święty od zarazy! Patron kościoła w Sadykrzu

Św. Roch, święty od zarazy! Patron kościoła w Sadykrzu

          

Eris in peste patronus” – (Będziesz patronem w chorobach). Słowa te są wypisane na aureoli św. Rocha na obrazie umieszczonym w ołtarzu głównym w kościele w Sadykrzu, parafia Obryte, gdzie od ponad 300 lat ten święty doznaje należnej czci, a od kilku lat jego kult rozwija obecny proboszcz, ks. kan. dr Cezary Siemiński, który jak mówi „wiele w swym życiu zawdzięczam św. Rochowi”. Dlatego od ponad 300 lat św. Roch czczony jest w Sadykrzu w niewielkim drewnianym kościółku, który został odbudowanym po pożarze dzięki wysiłkowi tutejszych mieszkańców i wielu ludzi dobrej woli. To tu w piątek po 16- tym dniu każdego miesiąca o godz. 19-tej odprawiana jest msza św., adoracja i modlitwy do św. Rocha, w których bierze udział wielu czcicieli z okolicznych parafii od Pułtuska, aż po Wyszków.

            Św. Roch jest jednym z największych świętych Europy od XIV w. Od kilku wieków czczony jest w 63 kościołach i kaplicach w Polsce. To on określany, jako przyjaciel ludzi i zwierząt przez wieki był ratunkiem w czasach zarazy. Pandemia, którą przeżywamy jest dobrą okazją, aby Polska, Europa i świat przypomniały sobie o tym wielkim świętym od zarazy.  

            Imię Roch wywodzi się ze słowa francuskiego roche – skała, oznacza człowieka odpornego, twardego jak skała. Roch urodził się w południowej Francji w miejscowości Montpellier w 1295 r. w rodzinie magnackiej, jako jedyny syn rządcy Montpellier. Jego rodzicami byli Liberia i Jan. Jak podają historycy małżonkowie przez długi czas nie mogli mieć dziecka. W swoich modlitwach za wstawiennictwem Maryi Panny uprosili u Pana Boga – syna, przyszłego świętego. Jego narodzinom towarzyszył nadzwyczajny znak. Miał na piersiach czerwone znamię w kształcie krzyża. Był wyjątkowym dzieckiem od najmłodszych lat prowadził życie ascetyczne. W wieku 20 – tu lat stracił rodziców, po których odziedziczył wielką fortunę. Jednak wzgardził otrzymanym bogactwem, rozdał majątek biednym i wyruszył w pielgrzymkę do Rzymu. Po drodze zatrzymał się w miasteczku Acquapendente, w którym wybuchła epidemia dżumy. Roch nie bacząc na niebezpieczeństwo z niezwykłym oddaniem posługiwał ludziom chorym i potrzebującym pomocy. Bez reszty poświęcił się służbie bliźnim. Bóg obdarzył go szczególną mocą, łaską uzdrawiania. Jak podają hagiografowie w wielu przypadkach uczyniony przez niego znak krzyża lub dotkniecie ręki chorego miało przywracać ludziom zdrowie. Ta ozdrowieńcza moc przysporzyła mu sławy. Zawsze jednak podkreślał, że jest to moc od Boga. Pełen pokory Roch opuścił miasto i kontynuował swoją pielgrzymkę do Rzymu. Jako pielgrzym nawiedzał po drodze liczne kościoły, opiekował się chorymi i wspomagał biednych.

W Rzymie, gdzie panowała epidemia dżumy ponownie z niezwykłym zaangażowaniem oddawał się posłudze chorym, których często uzdrawiał. Najbardziej znanym przypadkiem było uzdrowienie kardynała Brytonika, u którego mieszkał, a który był także jego spowiednikiem w czasie pobytu w Rzymie. Jak podają biografowie, znak krzyża uczyniony przez świętego Rocha na czole kardynała pozostał do końca jego życia. Roch pozostawał w Rzymie przez trzy lata, poczym  postanowił udać się w drogę powrotną do Francji. Po drodze odwiedził jeszcze Asyż, Rimini, Mediolan, Modenę, Parmę. W drodze powrotnej z Rzymu był poddawany licznym próbom wiary i przeżył także wiele upokorzeń. Posługując chorym w Piacenzy, gdzie zastała go zaraza, sam zaraził się dżumą i został wyrzucony z miasta. Roch złożył wówczas Bogu podziękowania za cierpienia i upokorzenia, i prosił o dalszą pomoc. Bóg wysłuchał tej prośby i sprawił, że obok chatki, w której mieszkał wytrysło źródło czystej wody. Według przekazu jedzenie przynosił mu codziennie pies z pobliskiej miejscowości Piacenza (dlatego na obrazach obok św. Rocha zawsze znajduje się pies z kromką chleba w pysku). Właścicielem psa był Gottard Pollastrelli, który pewnego razu zaintrygowany wyprawami swego psa udał się za nim i odkrył grotę, gdzie schronił się Roch. Szlachcic zafascynowany jego nauczaniem, sam przeżył gruntowną, duchową przemianę życia. Pewnego dnia szlachcic udał się do miasta, aby poprosić jego mieszkańców o jałmużnę i chleb dla św. Rocha. Przeżył tu wiele upokorzeń, niewdzięczności i rozczarowań. Mimo, iż wielu mieszkańców zostało wcześniej przez Rocha uzdrowionych, to jednak odmówili mu swojej pomocy. W ten sposób Pan Bóg doświadczał swojego sługę i prowadził go drogą do świętości.

            Niedługo po tym upokorzeniu w mieście ponownie wybucha epidemia. Mimo, iż wcześniej jego mieszkańcy odmówili przyszłemu świętemu pomocy, on będąc jeszcze osłabiony chorobą, postanowił udać się do miasta, aby uzdrawiać jego niewdzięcznych mieszkańców, czyniąc nad nimi znak krzyża.

            Św. Roch miał dobre serce. Pomagał nie tylko chorym ludziom, ale i zwierzętom. W jednym z opisów jego życia czytamy: „Po zajściu słońca gdy(…) do chatki swojej wracał, chorowite bydło z folwarków wypadało, i drogę mu zachodziło, a rycząc, i głowy nachylając, i na kolana upadając o zdrowie go jakoby prosiło, dał i onym zdrowie czerstwe i mocne do obór się wróciło” (Żywoty świętych. Ś. Wojciecha. Ś. Stanisława. Ś. Rocha. Ś. Izydora…, dz. cyt.,s.49).  Jak podkreśla większość hagiografów święty Roch kochał ludzi i zwierzęta. Nikomu nie odmawiał swojej pomocy.

            Przemierzając wraz z naszym bohaterem dalszą drogę jego życia dowiadujemy się, że po wyzdrowieniu usłyszał głos z nieba: „Rochu, Rochu, wysłuchałem twej prośby i przywróciłem ci zdrowie; wróć do swej ojczyzny i oddaj się ćwiczeniom pokutnym (…).

            Odczytując wolę Bożą Roch postanowił powrócić do swojej ojczyzny. Po drodze Pan Bóg poddawał go ponownie próbom wiary i nie szczędzi mu udręk i cierpień. Udając się w drogę powrotną do Francji został zatrzymany na granicy, ponieważ wzięto go za włoskiego szpiega. Następnie został osadzony w więzieniu w mieście Angera, gdzie spędził pięć lat. W więzieniu poddawany był torturom, ale nie przyznał się, kim jest. Mimo osłabienia na zdrowiu podczas pobytu w więzieniu poddawał się praktykom pokutnym, takim jak biczowanie, post i modlitwa.

            Zmarł 16 sierpnia 1327 r. w Montpellier w wieku  32 lat. Jak podają hagiografowie: „Stróż więzienny, uderzony światłem nadzwyczajnym otworzył drzwi więzienia, gdzie ujrzał ciało otoczone jasnością i tablicę z napisem: „Wszyscy ci, którzy w zarazie uciekać się będą do wstawiennictwa Rocha, uzdrowieni zostaną”. Ciało Rocha zostało rozpoznane po czerwonym krzyżu na piersiach. Został pochowany w głównym kościele, a następnie jego ciało przeniesiono do świątyni wybudowanej na jego cześć. Tak w życiu św. Rocha spełniły się słowa św. Pawła Apostoła: „Moc w słabości się doskonali”. Więcej na ten temat na stronie: www.urocha.net

Niech zachętą dla nas do duchowego wysiłku w ten wyjątkowy czas będą słowa św. Jana Pawła II:

„Jeszcze będzie pięknie, mimo wszystko. Tylko załóż wygodne buty, bo masz do przejścia całe życie.”